Cichy Bug
23/09/2010Dwa latka
30/08/2010Basia skończyła dwa latka. Potrafi to już nawet powiedzieć: „- Ile masz lat? – Dwa!” i pokazać na paluszkach (wskazujący i kciuk). Kiedy to minęło? Doprawdy nie wiem.
Świętowanie tak doniosłego dnia zaczęło się rano. Basia w towarzystwie mamy, swojej koleżanki i sąsiadki Madzi oraz cioci Małgosi pojechała do ZOO. A była to jej pierwsza wyprawa w to miejsce. Basia lubi oglądać zwierzątka w książeczkach i naśladować ich głosy, więc mama pomyślała, że wyprawa do ogrodu zoologicznego będzie świetną przygodą. Czegoż tam Basiunia nie widziała, i foki, i małpy, i wielbłądy, i lwa, i tygrysa, i słonia, i żyrafy… uff dużo tego było. Dlatego tak wielką dawkę przeżyć trzeba było odreagować na tamtejszym placu zabaw, gdzie dziewczynki dokazywały z wielką energią. A popołudniowe świętowanie było już tradyjne: z tortem, świeczkami, miłymi gośćmi i prezentami
Na zielonej trawce
08/07/2010Wiosna minęła, lato w pełni, a więc nie ma to jak wyjść na dwór i pobawić się na świeżym powietrzu. Basia bardzo to lubi. Poniżej przedstawiamy zdjęcia z pobytu u prababci Marylki w ogródku i na dziełce u babci Anielci.
Po długiej przerwie
08/06/2010Drodzy czytelnicy, bardzo Was przepraszam za tak długą przerwę w uzupełnianiu BasiBloga. Niestety odkąd zostałam pracującą mamą coraz trudniej rozciągnąć czas do wszystkich potrzeb. Ale skoro pojawiają się już pierwsze mobilizujące wpisy (dzięki kik!), o rozmowach bezpośrednich nie wspominając, to najwyższy czas porzucić usprawiedliwienia i wziąć się do roboty!
Basiunia jest coraz mądrzejszą dziewczynką, umie już tak dużo, że rodzice nie nadążają nadziwić się temu. Najnowsza umiejętność: samodzielne wchodzenie na podwórkową zjeżdżalnię. Generalnie Basia uwielbia wychodzić na dwór, spacerować i bawić się na placu zabaw. Ostatnio huśtawka została zdetronizowana i na podwórku króluje wspomniana zjeżdżalnia, blisko jest też piaskownica i pozostałe zabawki. Natomiast w domu nadal ulubionym sposobem spędzania czasu jest przeglądanie i czytanie (z mamą, tatą, dziadkiem etc.) książeczek. W tej kategorii wygrywa ”Brzechwa dzieciom”. Ponieważ popsuła nam się wieża i nie możemy słuchać płyt, tata wydobył różne kasety, a wśród nich Arkę Noego – i to jest absolutny hit! Basia uwielbia tańczyć i śpiewać do tych piosenek, rodzice zresztą też
Oprócz tego Basinek doskonali mówienie, w trochę zaskakujący sposób, czyli… od końca. Uczy się wyrazów od ostatniej sylaby np. nda to winda, ko to ciasteczko, bcia to oczywiście babcia. Basiunia bardzo lubi pomagać rodzicom, dlatego razem z mamą rozwiesza pranie i porządkuje ubranka, a z tatą ścieli łóżko i zamiata podłogę. Basik zrobił się też bardzo stanowczy, na większość kwestii ma już swoje zdanie, niestety zwykle w pierwszym odruchu jest to po prostu „nie”. Ale przy odrobinie wysiłku można spróbować coś wynegocjować
Poniżej zamieszczam kilka zdjęć z ostatnich miesięcy absencji na blogu.
Basia? Basia!
19/02/2010Przełomowym momentem ostatnich dni i tygodni stała się chwila, w której Basiunia po raz pierwszy powiedziała: Ba-sia. Potem szybko doszły kolejne słówka, które wprawiają rodziców w zachwyt i zadziwienie, że Basik już tak dużo rozumie. Ponieważ do arsenału Basinych słów dołączyło także „tak”, możliwe stały się prawdziwe konwersacje i wymiany poglądów, przykładowo: „Basiuniu, chcesz spać?” – „Nie.” – „Chcesz się bawić?” – „Tak. Tak, tak, tak!”. Basia lubi uczyć się nowych słówek, a potem powtarzać je rodzicom i przytulankom. Robi się z tego porządny monolog: „Mama? Mama. Tata? Tata. Basia? Basia. Nos? Nos. Koko? Koko [oko]. Koń? Koń. Lala? Lala.” Basik jest także bardzo kulturalnym dzieckiem które, wie co trzeba powiedzieć, jak się komuś co podaje. Jest to oczywiście słowo: „Sie”, ewentualnie „Osie”. Ku ubolewaniu rodziców kultura chowa się, gdy Basinek przystępuje do jedzenia kaszki: posiłek kończy się zwykle wylaniem resztek jedzenia na siebie i podłogę, wtarciem ich we włosy i zrobieniem sobie maseczki na całej twarzy.
Do ulubionych zabaw Basiuni należą rysowanie kredkami i jazda na koniku (zwykle pluszowym, ale najlepiej gdy konikiem jest mamusia). W cenie są także: jazda na sankach, spacerowanie, zabawa w ganianie rodziców i w uciekanie, a ostatnio także w kółko graniaste (pozdrawiamy babcię Anielcię!). Na szczycie listy przebojów znajduje się piosenka „Dziesięciu murzynków”, oczywiście z pokazywaniem.
Basiunia budzi ok. godz. 7.00, potem zjada kaszkę, siada na nocniczku, ogląda bajeczki, jest ubierana i wychodzi z mamą do żłobka, skąd jest odbierana ok. 15.30. Wraca domu, zjada podwieczorek, bawi się, zjada kolację, sprząta zabawki (powiedzmy, że asystuje), znowu nocnik (nocnikowanie jest teraz na życzenie, czyli dosyć często). Potem jest kąpanie z myciem głowy (żeby wymyć kaszkę). Tego akurat Basia nie lubi, więc dla poprawienia humoru tatuś robi teatrzyk z zabawkami kąpielowymi; w rolach głównych występują: zielona żabka i pomarańczowy miś.
Boże Narodzenie 2009
14/01/2010W tym roku Basia brała aktywny udział w ubieraniu świątecznego drzewka, tzn. zabierała mamie ozdoby choinkowe (do zabawy) i nie pozwalała ich powiesić. Dopiero po usilnych pertraktacjach udało się ją przekonać do podawania bombek i aniołków. Wcześniej dwa razy spotkała św. Mikołaja (raz w żłobku, raz u taty w pracy), którego nic a nic się nie bała. A na wigilię razem z rodzicami pojechała do cioci Beatki i wujka Łukasza. W trakcie wieczerzy wigilijnej jadła głównie bułeczkę, ale rozsmakowała się też w kompocie z suszu (trzy kubeczki) i kisielku żurawinowym (dwie szklanki), który jest specjalnością prababci Tereski. Nie można też zapomnieć o dwóch kawałkach sernika, które zostały spałaszowane z dużym smakiem. Po wstaniu od stołu Basia tańczyła, prezentując rozliczne figury taneczne: kółeczka, dyganie i kiwanie. Największa przyjemność: oczywiście taniec z tatą. Dużo radości było oczywiście przy rozdawaniu prezentów, obejrzeć wszystkie równocześnie – to nie lada wyczyn.
Pierwszego dnia Świąt Basia tradycyjnie wybrała się do Białegostoku. Ugoszczona u dziadków, chętnie bawiła się ze stryjecznym rodzeństwem. Basiunia koniecznie chciała obiadować razem ze wszystkimi, czyżby dlatego aby pokazać, jak pięknie manewruje łyżeczką? W każdym razie Basikowe umiejętności samodzielnego jedzenia wzbudziły prawdziwą sensację, która wybuchła również podczas wizyty u stryjostwa w Dobrzyniewie. Ale tam Basia była skupiona już na czymś zupełnie innym: dokazywaniu z dziećmi. Jednak czasem przerywała zabawę, aby naciągnąć tatusia na wspinaczkę po schodach. Tak, tak, wchodzenie i schodzenie to teraz prawdziwa Basinkowa pasja.
Życzenia
23/12/2009Na imieniny
15/12/2009Stoi dom na Księżycowej, [...]
W nim mieszkają, co się zowie,
Zacni Państwo Mazurowie. [...]
A co tam usłyszę,
To zaraz napiszę,
Więc powiedzieć bym chciała,
Że tam z rodzicami
Mieszka Basia mała.
Najpierw była tak malutka
Podobna do krasnoludka
Teraz Basia jest łagodna,
uśmiechnięta i pogodna.
To taki mały skarb
O jak wiele jest on wart.
Basia, Basia – czytam z kalendarza,
Tam to imię się powtarza.
Trzeba wzrok mieć tu otwarty:
Imieniny – grudzień czwarty! [...]
Wszyscy mają ładne miny,
Wszak są Basi imieniny.
Imieniny małej Basi,
Która nigdy nie grymasi.
No i oto z tej przyczyny
Wszyscy zdrowia jej życzymy,
Aby szybko w górę rosła,
Wielką radość nam przyniosła. [...]
Każde serce dzisiaj bije,
Niech nam Basia długo żyje!
W zdrowiu i radości
Zawsze mile uśmiechnięta
I w dzień zwykły
I od święta.
Tyle życzeń no i już,
Niech ją strzeżę Anioł Stróż!
Za imieninowy wiersz serdecznie dziękujemy autorce – siostrze Jadwidze.
Samochodzik
14/11/2009To naprawdę niesamowite! Basia już sama chodzi! W wieku niespełna szesnastu miesięcy Basinek samodzielnie ruszył do przodu na własnych nogach. Ale od początku. Pewnego razu kiedy Basiunia była w Białymstoku, siostrzyczka Agnieszka zauważyła, że Dziunia zaaferowana oglądaniem bucików, stoi bez trzymanki z rzeczonym obuwiem w rączkach. To nasunęło Agusi pomysł na ćwiczenia z samodzelnym chodzeniem. Dawała Basi do rączek przedmioty, Basik ruszał od przodu i po przejściu kilku kroków padał w ramiona siostrzyczki. Z czasem Basiunia zaczęła obywać się bez pomocy rzeczowych. Polubiła też spacerki z rączek mamusi do tatusia i odwrotnie. Ale były to tylko pojedyncze, niepewne kroczki. Najpierw dwa, potem trzy i cztery. Potem ćwiczenia prowadził tatuś, kroki robiły się coraz pewniejsze. Aż tu nagle, pewnego dnia Basia sama przeszła od kanapy do fotela. Chwilę potem od fotela do kanapy. I tak na zmianę. Co to była za radość! Basinek zachęcony tymi sukcesami, ruszył w dalszą drogę i zaczął chodzić dookoła mieszkania. Rodzice oniemieli. Nie mogli wyjść z podziwu. A Basia chodziła i chodziła, nie mogąc nacieszyć się nową umiejętnością. Przystawała i biła sobie brawo. Potem znowu ruszała i chodziła, dopóki nie upadła. Ale to wcale jej nie zniechęcało. Błyskawicznie nauczyła się wstawać bez podpórki i szła dalej. Następnego dnia umiała już się obracać, w kolejnym opuściła rączki i zaczęła przenosić przedmioty. Rodzice pękają z dumy. Brawo Basia!
Pchacz
13/11/2009Mama narobiła takie zaległości na BasiBlogu, że możnaby pisać o mnóstwie rzeczy np. o tym z jakim smakiem Basia zjada makaron, jak bardzo boi się odkurzacza (ucieka przed nim do drugiego pokoju) albo o pierwszym antybiotyku. Ale mama zdecydowała opisać największą fascynację Basika tej jesieni, tj. wprawki w chodzeniu. Zdecydowanie najbardziej ulubioną czynnością Dziudzika było pchanie wózka na spacerze. Mama była pod wrażeniem wytrwałości, z jaką córka pokonywała naprawdę spore odległości. Za to w domu Basinek polubił spacery za rączki z rodzicami, najpierw za dwie, a potem za jedną. Rodzice są też zadziwieni mądrością swojego dziecka: to niesamowite, ile Basiunia już wie, kojarzy i potrafi zrobić, np. doskonale umie pokazać, gdzie ma nosek, oczy, uszy, brzuszek, rączki, nóżki. Poproszona przyniesie wskazaną zabawkę, podniesie konkretny przedmiot, pokaże to, czego pragnie. Potrafi też rozpoznawać zwierzątka i naśladować niektóre ich głosy np. Jak robi baranek? Beee! Jak robi krówka? Uuu! A kurka? Koko.


















































