Cichy Bug

23/09/2010
Kończy się lato, a im zimniej tym chętniej wraca się do wakacyjnych wyjazdów. W lipcu Basia razem z mamą, babcią Małgosią i dziadkiem Piotrkiem pojechała na Podlasie, do małej Radziwiłłówki. Jest to przepiękna wioseczka zagubiona wśród podlaskich pagórków i lasów. Wymarzone miejsce na odpoczynek od tłumu i zgiełku wielkiego miasta. Pośrodku wioski, na słupie, znajduje się bocianie gniazdo. Basiunia lubiła je odwiedzać, zwłaszcza kiedy dostała wspaniały rowerek od stryjka Pawła, który nas tam odwiedził. Basinek wsiadał do swojego pojazdu i wołał „Nany! Nany!”, co oznaczało, że czas odwiedzić bociany. Przy okazji muszę dodać, że skończywszy dwa latka, Basia bardzo się rozgadała. Mówi coraz więcej ilościowo i prawie wszytko potrafi już powtórzyć. Najbardziej lubi, gdy czytamy razem „Lokomotywę” i Basik dopowiada końcówki wersów. Prawie codziennie jeździliśmy do pobliskiego Mielnika, aby piknikować nad malowniczym brzegiem Bugu. Ku naszemu zdziwieniu, zwykle byliśmy tam zupełnie sami, chociaż upały były ogromne, a nad rzeką panował bardzo przyjazny klimat. Kiedy tylko robiło się chociaż odrobinę chłodniej, wyruszaliśmy na wycieczki pobliskimi ścieżkami. Basia zdobyła też swój pierszy samodzielny szczyt, a mianowicie wdrapała się na Górę Prewały. Podejście było naprawdę ostre! Basiunia odwiedziła też pobliską Świętą Górę Grabarkę, gdzie mamie bardzo podobała się tamtejsza cerkiew, a Basikowi tamtejsze kotki. W prezencie Basia dostała od dziadków konewkę. Już zapewne domyślacie się, drodzy czytelniczy, co było ulubioną czynnością Basiuni w czasie tego wyjazdu. Oczywiście że podlewanie trawki, kwiatków, zabawek, mamy, kocyka…
Basia, mama i babcia Małgosia na progu wsi. Fot. dziadek Piotrek

Basia, mama i babcia Małgosia na progu wsi. Fot. dziadek Piotrek

Przy kościele w Mielniku znaleźliśmy Basiną patronkę. Fot. dziadek Piotrek

Przy kościele w Mielniku znaleźliśmy Basiną patronkę. Fot. dziadek Piotrek

Na pikniku. Fot. dziadek Piotrek

Na pikniku. Fot. dziadek Piotrek

Co by tutaj podlać... Fot. dziadek Piotrek

Co by tutaj podlać... Fot. dziadek Piotrek

Idziesz drogą nie wiedząc, gdzie ta droga może zawieźć Cię... Fot. dziadek Piotrek

Idziesz drogą nie wiedząc, gdzie ta droga może zawieźć Cię... Fot. dziadek Piotrek

Na Grabarce. Fot. dziadek Piotrek

Na Grabarce. Fot. dziadek Piotrek

Super rowerek od ojca chrzestnego. Fot. mama

Super rowerek od ojca chrzestnego. Fot. mama

Przyjazd taty i najlepszy sposób na upały. Fot. dziadek Piotrek

Przyjazd taty i najlepszy sposób na upały. Fot. dziadek Piotrek

Basia zdobywa Górę Prewały. Fot. dziadek Piotrek

Basia zdobywa Górę Prewały. Fot. dziadek Piotrek

W tle Radziwiłłówka. Fot. mama

W tle Radziwiłłówka. Fot. mama

Udane wakacje ślicznej Basi ;-) Fot. dziadek Piotrek

Udane wakacje ślicznej Basi ;-) Fot. dziadek Piotrek

Dwa latka

30/08/2010

Basia skończyła dwa latka. Potrafi to już nawet powiedzieć: „- Ile masz lat? – Dwa!” i pokazać na paluszkach (wskazujący i kciuk). Kiedy to minęło? Doprawdy nie wiem.
Świętowanie tak doniosłego dnia zaczęło się rano. Basia w towarzystwie mamy, swojej koleżanki i sąsiadki Madzi oraz cioci Małgosi pojechała do ZOO. A była to jej pierwsza wyprawa w to miejsce. Basia lubi oglądać zwierzątka w książeczkach i naśladować ich głosy, więc mama pomyślała, że wyprawa do ogrodu zoologicznego będzie świetną przygodą. Czegoż tam Basiunia nie widziała, i foki, i małpy, i wielbłądy, i lwa, i tygrysa, i słonia, i żyrafy… uff dużo tego było. Dlatego tak wielką dawkę przeżyć trzeba było odreagować na tamtejszym placu zabaw, gdzie dziewczynki dokazywały z wielką energią. A popołudniowe świętowanie było już tradyjne: z tortem, świeczkami, miłymi gośćmi i prezentami :-)

Pierwsze spotkanie z fokami. Fot. mama

Pierwsze spotkanie z fokami. Fot. mama

Małpy skaczą niedościgle, żyrafa wyciąga szyję i inne. Fot. mama

Małpy skaczą niedościgle, żyrafa wyciąga szyję i inne. Fot. mama

Co to? - pytają dziewczynki. Ciocia Małgosia cierpliwie odpowiada. Fot. mama

Co to? - pytają dziewczynki. Ciocia Małgosia cierpliwie odpowiada. Fot. mama

Mina tego wielbłąda - bezcenne. Fot. mama

Mina tego wielbłąda - bezcenne. Fot. mama

Zwiedzanie w Madzinym wózku jest jeszcze ciekawsze. Fot. mama

Zwiedzanie w Madzinym wózku jest jeszcze ciekawsze. Fot. mama

Zjeżdżalnia rządzi!. Fot. mama

Zjeżdżalnia rządzi!. Fot. mama

W tym roku tort zjedli goście, Basia nie chciała... Fot. dziadek Piotrek

W tym roku tort zjedli goście, Basia nie chciała... Fot. dziadek Piotrek

Poważny wiek? Fot. dziadek Piotrek

Poważny wiek? Fot. dziadek Piotrek

Na zielonej trawce

08/07/2010

Wiosna minęła, lato w pełni, a więc nie ma to jak wyjść na dwór i pobawić się na świeżym powietrzu. Basia bardzo to lubi. Poniżej przedstawiamy zdjęcia z pobytu u prababci Marylki w ogródku i na dziełce u babci Anielci.

Dla kogo zerwałam kwiatki? Fot. dziadek Piotrek

Dla kogo zerwałam kwiatki? Fot. dziadek Piotrek

Te kwiatki są dla Basi od dziadka. Fot. mama

Te kwiatki są dla Basi od dziadka. Fot. mama

A ja przekażę kwiatki tatusiowi. Fot. mama

A ja przekażę kwiatki tatusiowi. Fot. mama

Może znajdą się też jakieś dla mamusi? Fot. dziadek Piotrek

Może znajdą się też jakieś dla mamusi? Fot. dziadek Piotrek

Ale na razie przerwa na grę w piłkę z babcią Małgosią. Fot. dziadek Piotrek

Ale na razie przerwa na grę w piłkę z babcią Małgosią. Fot. dziadek Piotrek

A teraz przenosimy się na Podlasie, gdzie było kwieciście i zielono. („Ono” jak by powiedział Basik)
Spacerek do kościółka. Fot. mama

Spacerek do kościółka. Fot. mama

Mała ogrodniczka. Fot. mama

Mała ogrodniczka. Fot. mama

Zamyślony wędrowiec. Fot. mama

Zamyślony wędrowiec. Fot. mama

Po długiej przerwie

08/06/2010

Drodzy czytelnicy, bardzo Was przepraszam za tak długą przerwę w uzupełnianiu BasiBloga. Niestety odkąd zostałam pracującą mamą coraz  trudniej rozciągnąć czas do wszystkich potrzeb.  Ale skoro pojawiają się już pierwsze mobilizujące wpisy (dzięki kik!), o rozmowach bezpośrednich nie wspominając, to najwyższy czas porzucić usprawiedliwienia i wziąć się do roboty! :-)   

Basiunia jest coraz mądrzejszą dziewczynką, umie już tak dużo, że rodzice nie nadążają nadziwić się temu. Najnowsza umiejętność: samodzielne wchodzenie na podwórkową zjeżdżalnię. Generalnie Basia uwielbia wychodzić na dwór, spacerować i bawić się na placu zabaw. Ostatnio huśtawka została zdetronizowana i na podwórku króluje wspomniana zjeżdżalnia, blisko jest też piaskownica i pozostałe zabawki. Natomiast w domu nadal ulubionym sposobem spędzania czasu jest przeglądanie i czytanie (z mamą, tatą, dziadkiem etc.) książeczek. W tej kategorii wygrywa ”Brzechwa dzieciom”. Ponieważ popsuła nam się wieża i nie możemy słuchać płyt, tata wydobył różne kasety, a wśród nich Arkę Noego – i to jest absolutny hit! Basia uwielbia tańczyć i śpiewać do tych piosenek, rodzice zresztą też ;-) Oprócz tego Basinek doskonali mówienie, w trochę zaskakujący sposób, czyli… od końca. Uczy się wyrazów od ostatniej sylaby np. nda to winda, ko to ciasteczko, bcia to oczywiście babcia. Basiunia bardzo lubi pomagać rodzicom, dlatego razem z mamą rozwiesza pranie i porządkuje ubranka, a z tatą ścieli łóżko i zamiata podłogę. Basik zrobił się też bardzo stanowczy, na większość kwestii ma już swoje zdanie, niestety zwykle w pierwszym odruchu jest to po prostu „nie”. Ale przy odrobinie wysiłku można spróbować coś wynegocjować ;-)   

Poniżej zamieszczam kilka zdjęć z ostatnich miesięcy absencji na blogu.  

Wspomnienie zimy. Fot. mama

Wspomnienie zimy. Fot. mama

Dziadek Marian czyta książeczki. Fot. mama

Dziadek Marian czyta książeczki. Fot. mama

Dziadek Piotrek też czyta książeczki. Fot. mama

Dziadek Piotrek też czyta książeczki. Fot. mama

Wujkowie szybko zaprzyjaźnieni. Fot. mama

Wujkowie szybko zaprzyjaźnieni. Fot. mama

Śpiewam sobie i gram. Fot. mama

Śpiewam sobie i gram. Fot. mama

Oklaski! Fot. mama

Oklaski! Fot. mama

Wiosenne porządki. Fot. mama

Wiosenne porządki. Fot. mama

Szalone tańce z tatą i lalą. Fot. mama

Szalone tańce z tatą i lalą. Fot. mama

Siedmiomilowe buty? Fot. mama

Siedmiomilowe buty? Fot. mama

Chwila relaksu, wyciszenia i snu. Fot. mama

Chwila relaksu, wyciszenia i snu. Fot. mama

Basia? Basia!

19/02/2010

Przełomowym momentem ostatnich dni i tygodni stała się chwila, w której Basiunia po raz pierwszy powiedziała: Ba-sia. Potem szybko doszły kolejne słówka, które wprawiają rodziców w zachwyt i zadziwienie, że Basik już tak dużo rozumie. Ponieważ do arsenału Basinych słów dołączyło także „tak”, możliwe stały się  prawdziwe konwersacje i wymiany poglądów, przykładowo: „Basiuniu, chcesz spać?” – „Nie.” – „Chcesz się bawić?” – „Tak. Tak, tak, tak!”. Basia lubi uczyć się nowych słówek, a potem powtarzać je rodzicom i przytulankom. Robi się z tego porządny monolog: „Mama? Mama. Tata? Tata. Basia? Basia. Nos? Nos. Koko? Koko [oko]. Koń? Koń. Lala? Lala.” Basik jest także bardzo kulturalnym dzieckiem które, wie co trzeba powiedzieć, jak się komuś co podaje. Jest to oczywiście słowo: „Sie”, ewentualnie „Osie”. Ku ubolewaniu rodziców kultura chowa się, gdy Basinek przystępuje do jedzenia kaszki: posiłek kończy się zwykle wylaniem resztek jedzenia na siebie i podłogę, wtarciem ich we włosy i zrobieniem sobie maseczki na całej twarzy.

Basia biega w koło i krzyczy: aaaaaa!. Fot. mama

Basia biega w koło i krzyczy: aaaaaa!. Fot. mama

Do ulubionych zabaw Basiuni należą rysowanie kredkami i jazda na koniku (zwykle pluszowym, ale najlepiej gdy konikiem jest mamusia). W cenie są także: jazda na sankach, spacerowanie, zabawa w ganianie rodziców i w uciekanie, a ostatnio także w kółko graniaste (pozdrawiamy babcię Anielcię!). Na szczycie listy przebojów znajduje się piosenka „Dziesięciu murzynków”, oczywiście z pokazywaniem.

Jedzie Basia, jedzie na koniku, patataj. Fot. mama

Jedzie Basia, jedzie na koniku, patataj. Fot. mama

Basiunia budzi ok. godz. 7.00, potem zjada kaszkę, siada na nocniczku, ogląda bajeczki, jest ubierana i wychodzi z mamą do żłobka, skąd jest odbierana ok. 15.30. Wraca domu, zjada podwieczorek, bawi się, zjada kolację, sprząta zabawki (powiedzmy, że asystuje), znowu nocnik (nocnikowanie jest teraz na życzenie, czyli dosyć często). Potem jest kąpanie z myciem głowy (żeby wymyć kaszkę). Tego akurat Basia nie lubi, więc dla poprawienia humoru tatuś robi teatrzyk z zabawkami kąpielowymi; w rolach głównych występują: zielona żabka i pomarańczowy miś.

Teatrzyk kąpielowy. Fot. mama

Teatrzyk kąpielowy. Fot. mama

Boże Narodzenie 2009

14/01/2010

W tym roku Basia brała aktywny udział w ubieraniu świątecznego drzewka, tzn. zabierała mamie ozdoby choinkowe (do zabawy) i nie pozwalała ich powiesić. Dopiero po usilnych pertraktacjach udało się ją przekonać do podawania bombek i aniołków. Wcześniej dwa razy spotkała św. Mikołaja (raz w żłobku, raz u taty w pracy), którego nic a nic się nie bała. A na wigilię razem z rodzicami pojechała do cioci Beatki i wujka Łukasza. W trakcie wieczerzy wigilijnej jadła głównie bułeczkę, ale rozsmakowała się też w kompocie z suszu (trzy kubeczki) i kisielku żurawinowym (dwie szklanki), który jest specjalnością prababci Tereski. Nie można też zapomnieć o dwóch kawałkach sernika, które zostały spałaszowane z dużym smakiem. Po wstaniu od stołu Basia tańczyła, prezentując rozliczne figury taneczne: kółeczka, dyganie i kiwanie. Największa przyjemność: oczywiście taniec z tatą. Dużo radości było oczywiście przy rozdawaniu prezentów, obejrzeć wszystkie równocześnie – to nie lada wyczyn.

Basia, choinka i prezenty. Fot. dziadek Piotrek

Basia, choinka i prezenty. Fot. dziadek Piotrek

Pierwszego dnia Świąt Basia tradycyjnie wybrała się do Białegostoku. Ugoszczona u dziadków, chętnie bawiła się ze stryjecznym rodzeństwem. Basiunia koniecznie chciała obiadować razem ze wszystkimi, czyżby dlatego aby pokazać, jak pięknie manewruje łyżeczką? W każdym razie Basikowe umiejętności samodzielnego jedzenia wzbudziły prawdziwą sensację, która wybuchła również podczas wizyty u stryjostwa w Dobrzyniewie. Ale tam Basia była skupiona już na czymś zupełnie innym: dokazywaniu z dziećmi. Jednak czasem przerywała zabawę, aby naciągnąć tatusia na wspinaczkę po schodach. Tak, tak, wchodzenie i schodzenie to teraz prawdziwa Basinkowa pasja.

Stan skupienia w trakcie jedzenia. Fot. stryjek Maciek

Stan skupienia w trakcie jedzenia. Fot. stryjek Maciek

Testowanie prezentu. Fot. stryjek Maciek

Testowanie prezentu. Fot. stryjek Maciek

Zabawa z Marcelkiem i Izunią. Fot. stryjek Paweł

Zabawa z Marcelkiem i Izunią. Fot. stryjek Paweł

Wesołe siostrzyczki. Fot. stryjek Maciek

Wesołe siostrzyczki. Fot. stryjek Maciek

Życzenia

23/12/2009
Życzenia 2009. Fot. żłobek

Życzenia 2009. Fot. żłobek

Na imieniny

15/12/2009
 
To opowieść w wersji nowej

 Stoi dom na Księżycowej, [...]

W nim mieszkają, co się zowie,

Zacni Państwo Mazurowie. [...]

A co tam usłyszę,

To zaraz napiszę,

Więc powiedzieć bym chciała,

Że tam z rodzicami

Mieszka Basia mała.

Najpierw była tak malutka

Podobna do krasnoludka

Teraz Basia jest łagodna,

uśmiechnięta i pogodna.

To taki mały skarb

O jak wiele jest on wart.

Basia, Basia – czytam z kalendarza,

Tam to imię się powtarza.

Trzeba wzrok mieć tu otwarty:

Imieniny – grudzień czwarty! [...]

Wszyscy mają ładne miny,

Wszak są Basi imieniny.

Imieniny małej Basi,

Która nigdy nie grymasi.

No i oto z tej przyczyny

Wszyscy zdrowia jej życzymy,

Aby szybko w górę rosła,

Wielką radość nam przyniosła. [...]

Każde serce dzisiaj bije,

Niech nam Basia długo żyje!

W zdrowiu i radości

Zawsze mile uśmiechnięta

I w dzień zwykły

I od święta.

Tyle życzeń no i już,

Niech ją strzeżę Anioł Stróż!

 

Za imieninowy wiersz serdecznie dziękujemy autorce – siostrze Jadwidze.

Basia zafascynowana prezentem imieninowym od dziadków. Fot. dziadek Piotrek

Basia zafascynowana prezentem imieninowym od dziadków. Fot. dziadek Piotrek

Samochodzik

14/11/2009

To naprawdę niesamowite! Basia już sama chodzi! W wieku niespełna szesnastu miesięcy Basinek samodzielnie ruszył do przodu na własnych nogach. Ale od początku. Pewnego razu kiedy Basiunia była w Białymstoku, siostrzyczka Agnieszka zauważyła, że Dziunia zaaferowana oglądaniem bucików, stoi bez trzymanki z rzeczonym obuwiem w rączkach. To nasunęło Agusi pomysł na ćwiczenia z samodzelnym chodzeniem. Dawała Basi do rączek przedmioty, Basik ruszał od przodu i po przejściu kilku kroków padał w ramiona siostrzyczki. Z czasem Basiunia zaczęła obywać się bez pomocy rzeczowych. Polubiła też spacerki z rączek mamusi do tatusia i odwrotnie. Ale były to tylko pojedyncze, niepewne kroczki. Najpierw dwa, potem trzy i cztery. Potem ćwiczenia prowadził tatuś, kroki robiły się coraz pewniejsze. Aż tu nagle, pewnego dnia Basia sama przeszła od kanapy do fotela. Chwilę potem od fotela do kanapy. I tak na zmianę. Co to była za radość! Basinek zachęcony tymi sukcesami, ruszył w dalszą drogę i zaczął chodzić dookoła mieszkania. Rodzice oniemieli. Nie mogli wyjść z podziwu. A Basia chodziła i chodziła, nie mogąc nacieszyć się nową umiejętnością. Przystawała i biła sobie brawo. Potem znowu ruszała i chodziła, dopóki nie upadła. Ale to wcale jej nie zniechęcało. Błyskawicznie nauczyła się wstawać bez podpórki i szła dalej. Następnego dnia umiała już się obracać, w kolejnym opuściła rączki i zaczęła przenosić przedmioty. Rodzice pękają z dumy. Brawo Basia!

Kroki. Fot. mama

Kroki. Fot. mama

Pchacz

13/11/2009

Mama narobiła takie zaległości na BasiBlogu, że możnaby pisać o mnóstwie rzeczy np. o tym z jakim smakiem Basia zjada makaron, jak bardzo boi się odkurzacza (ucieka przed nim do drugiego pokoju) albo o pierwszym antybiotyku. Ale mama zdecydowała opisać największą fascynację Basika tej jesieni, tj. wprawki w chodzeniu. Zdecydowanie najbardziej ulubioną czynnością Dziudzika było pchanie wózka na spacerze. Mama była pod wrażeniem wytrwałości, z jaką córka pokonywała naprawdę spore odległości. Za to w domu Basinek polubił spacery za rączki z rodzicami, najpierw za dwie, a potem za jedną. Rodzice są też zadziwieni mądrością swojego dziecka: to niesamowite, ile Basiunia już wie, kojarzy i potrafi zrobić, np. doskonale umie pokazać, gdzie ma nosek, oczy, uszy, brzuszek, rączki, nóżki. Poproszona przyniesie wskazaną zabawkę, podniesie  konkretny przedmiot, pokaże to, czego pragnie. Potrafi też rozpoznawać zwierzątka i naśladować niektóre ich głosy np. Jak robi baranek? Beee! Jak robi krówka? Uuu! A kurka? Koko.

Piechur z wózkiem asekurowany przez babcię Małgosię. Fot. dziadek Piotrek

Piechur z wózkiem asekurowany przez babcię Małgosię. Fot. dziadek Piotrek

Na placu zabaw z dziadkami. Fot. dziadek Piotrek i babcia Małgosia

Na placu zabaw z dziadkami. Fot. dziadek Piotrek i babcia Małgosia


Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.